<< Back
Satyrian interview with Gondolin Magazine
Dodał: Jarosław Fila / środa, 19 lipca 2006

Przyznam się, że nie miałem tego wywiadu w planach. Ale w związku z tym, że Jan Yrlund wyszedł z propozycją, to odmówić nie mogłem. Niestety różnorakie kwestie nie związane z muzyką sprawiły, iż sprawa się nieco przeciągnęła i dostawałem co kilka dni maila od gitarzysty Satyrian zatroskanego tym, że jeszcze nie dostał pytań. W końcu jednak udało się dopiąć wszystko na ostatni guzik i wywiad pojawia się na naszym serwisie. Jan okazał się człowiekiem interesującym, mającym dużo do powiedzenia zarówno o tym, że zawsze grywał w zespołach z dziewczynami, jak i o świetnym debiucie Satyrian.

Na początku muszę ci powiedzieć, że raczej nie jestem fanem takiego grania jak prezentuje Satyrian. Ale jest coś w waszym debiutanckim albumie, co przekonało mnie do waszego albumu :) Bardzo dobra rzecz! Świetna robota! Powiedz, jak to się stało, że ten projekt został powołany do życia?

Dziękuję za miłe słowa. Zaczęliśmy nagrywanie w grudniu 2002 w Niemczech, ale zanim to nastąpiło, to miało miejsce komponowanie i próby. To nasz debiutancki album, ale historia Satyrian zaczyna się o wiele wcześniej. Funkcjonowaliśmy pod inną nazwą, ale wraz ze zmianami personalnymi i dołączeniem nowych wokalistek zmieniliśmy nazwę na Satyrian. Trzon zespołu – ja, basista Milos Marisevic i perkusista Merijn Mol – grał razem od 1997 roku. Wydaliśmy dwa albumy i mini CD jako Dance Macabre, więc prawdopodobne jest iż wszystkie nasze poprzednie doświadczenia odcisnęły swoje piętno na “Eternitas”. Oczywiście nowi członkowie zespołu Kemi Vita, Judith Stüber i Roman Schönsee mieli duży udział w komponowaniu linii wokalnych oraz napisali wszystkie teksty, więc był to bardzo twórczy proces nagraniowy. Dużo eksperymentowaliśmy w studio, a także wtedy aranżowaliśmy cały materiał. Same nagrania zajęły nam bardzo dużo czasu. Zakończyliśmy rejestrować ten materiał w kwietniu 2004. Możliwe, że dlatego uważasz ten album za świeży, gdyż poświęciliśmy wiele czasu i wysiłku podczas więcej niż jednej sesji. Możliwe też, że różnorodność stylistyczna i klimatyczna zrobiła tu swoje...

Satyrian jest zespołem, w którego składzie grają osoby z różnych krajów Europy. Jak radzicie sobie z próbami, nagrywaniem? Czy możesz przedstawić zespół?

Tak, to prawda, że jesteśmy zespołem, skupiającym ludzi z różnych części Europy. Wiele narodowości i osobowości...Pochodzę z Finlandii, Milos z Serbii a Merijn z Holandii. nasz wokalista Roman Schönsee jest z Niemiec tak samo jak nasza wokalistka Judith Stüber. Druga wokalistka jest pół Włoszką, pół Dunką a klawiszowiec Oliver Philipps jest z Niemiec. Wszyscy w takim samym stopniu dzielimy zainteresowanie muzyką, więc przez lata staliśmy się dobrymi przyjaciółmi. Każdy w zespole ma wieloletnie doświadczenie muzyczne i wydał wiele albumów ze swoimi innymi zespołami. Kemi ma swój zespół The Dreamside, który wydał 5 albumów. Roman grał w niemieckim, gotyckim Pyogenesis i ma swój projekt The Bloodline. Jest także producentem i pracował z wieloma znanymi zespołami ze sceny gotyckiej jak 18summers, The Crüxshadows, Liquido (Liquido gotyk? Tożto gówno, a nie gotyk. Nie mogłem się powstrzymać od tego komentarza ;) - przyp. JJ). Nasz bębniarz Merijn również gra w The Dreamside. Oliver gra Rock Progresywny w swoim zespole Everon w którym Judith również bierze udział.Everon wydał 6 albumów, a oprócz tego Oliver jest współwłaścicielem Space Lab Studios, gdzie zarejestrowaliśmy “Eternitas”. Judith jest profesjonalną wokalistką i można ją usłyszeć na wielu albumach. A ja grałem w wielu zespołach, na przykład w Lacrimosa, Two Witches, Ancient Rites etc. Teraz prócz Satyrian, zaangażowany jestem w granie w Imperia i Angel. Więc każde z nas zaangażowane jest w wiele różnych zespołów i projektów, ale razem tworzymy jedność zwaną Satyrian.

Z powodu znacznych odległości nie mam prób zbyt często – jedynie, gdy przygotowujemy się do wejścia do studia, lub mamy w planach koncert. Czasami mamy próby w studiu Olivera w Niemczech a czasami w Amsterdamie, gdzie Milos, Merijn i ja mieszkamy. Łatwiej jest nam grać próby najpierw z samą sekcją rytmiczną, a dopiero potem z wokalistami. Ale oczywiście jest praktycznie niemożliwe grać próby w pełnym składzie, więc komponujemy w domach, a gdy się spotykamy, to aranżujemy całość, szczegóły i linie wokalne. Chociaż wszyscy jesteśmy zaangażowani w inne projekty muzyczne, zdecydowanie uważamy się za zespół. Nasze cele i marzenia nie różnią się zbytnio od innych zespołów w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, mimo iż nie widujemy się zbyt często jak byśmy chcieli. Satyrian pozwala stworzyć nam kontrast pomiędzy innymi rzeczami, jakimi się zajmujemy i ponieważ konwencja zespołu jest bardzo otwarta, każdy może dodać coś od siebie jeśli chce.

Gdybym był kobietą, to prawdopodobnie skupiłbym się na was chłopaki, ale jako że uważam się za faceta, to nie mogę nie zapytać o apetycznie wyglądające panie w waszym zespole;) Czemu zdecydowaliście się na zaangażowanie dwóch wokalistek? Czy możesz przybliżyć nam Kemi i Judith zarówno jako wokalistki i jako osoby?

Posiadanie więcej niż jednej wokalistki ma swoje zalety. Możesz mieć różne linie wokalne, chórki, różne postaci w utworze i wykonywać utwory tak samo na żywo jak zostały zarejestrowane na płycie. Zawsze podobała mi się idea posiadania dwóch różnych wokalistek, ale nigdy nie miałem okazji jej zrealizować, ponieważ mieliśmy jednego wokalistę. A on oczywiście chciałbyć w centrum uwagi. Więc panie zawsze były nieco z boku, czasami śpiewały jeden utwór, albo robił tylko chórki. Gdy wymieniliśmy wokalistę to mieliśmy zipełnie ionną sytuacje. Zdecydowaliśmy, że tym razem wszyscy powinni być równi i każdy powinien mieć takie same prawa. To pozwoliło nam zatrudnić panie na stałe – zgodziły się bardzo chętnie. Na żywo zaaranżowaliśmy niektóre utwory jeszcze bardziej pod trzy głosy, co pozwala im śpiewać we wsztkich utworach, czasami się dublując. Myślę, że to naprawdę dobrze wypada.

Kemi i Judith są bardzo doświadczonymi wokalistkami. Ich głosy różnią się od siebie, ale idealnie się uzupełniają. Jako wokalistka, Kemi ma nieco mocniejszy charakter i więcej mocy, ale również potrafi śpiewać emocjonalnie i uczuciowo. Judith również ma bardzo emocjonalny i piękny głos i potrafi zaśpiewać mocno jeśli jest taka potrzeba. Porównanie ich jest zbyteczne, ponieważ obie są świetne, choć nieco inne. Jeśli chodzi o prywatną sferę, to jest tu nieco inaczej niż w przypadku głosów. Kemi jest gotycka do szpiku kości. Zrobiła karierę na scenie gotyckiej i od dawna występuje z masą różnych zespołów w Europie i USA. Jest bardzo gotycka na co dzień. Nie robi nic poza muzyką, występuje na żywo, daje lekcje śpiewu i tak dalej. Judith jest bardziej wyciszona, ale jest bardzo troskliwa. Opiekuje się całym zespołem na trasie! Jako wokalistka, śpiewa różne rzeczy od podkładów do gier komputerowych do piosenek dla dzieci, więc świetnie radzi sobie w różnych stylistykach.

No dobra, a nie dochodzi czasami do kłótni, bo jedna z nich chce śpiewać to co druga? :)

Haha, raczej nie. Czasami zdarza się, że obu się bardzo podoba jakiś fragment i kończy się na tym, że śpiewają go obie. Wokale w “Ewigkeit” są dobrym tego przykładem. Zrobiły go całkowicie we dwie.

Czyli widzę, że problemów nie ma. A czy twoja żona/dziewczyna nie ma nic przeciwko, że grasz w zespole z takimi ładnymi dziewczynami? ;)

Nie, oczywiście, że nie! Właściwie jest większą częścią Satyrian niż ktokolwiek inny. Wszyscy jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Oprócz tego, zawsze grałem z dziewczynami w zespołach – Lacrimosa, Danse Macabre czy Imperia. Poza tym dużo koncertuję. Na początku jeździła ze mną na trasy, ale później się znudziła. Właściwie to całkiem zabawne pytanie =)

A jak wygląda sytuacja z koncertami? Czy gracie dużo na żywo? Supportowaliście kogoś ciekawego?

Dopiero zaczęliśmy poważnie zajmować się koncertami dzięki naszej nowej agencji koncertowej Gothtronic. Graliśmy koncerty w Finlandii w obecnym składzie w 2003. Była to rewelacyjna, choć nieco męcząca trasa. Przejechaliśmy chyba z 3000 km. podczas tej trasy, bo w Finlandii dystanse są naprawdę duże. Ale oczywiście było bardzo miło. Graliśmy na najbardziej północnym festiwalu w Europie w Laponii. Traktowano nas jak gwiazdy rocka, mieliśmy własne bungalowy, sauny i tak dalej. Wtedy wcale nie żałujesz, że musisz tyle podróżować =) Cała wyprawa sprawiła, iż wiele się o sobie dowiedzieliśmy i dzięki temu jesteśmy w bardzo bliskich relacjach. Może ciągłe siedzenie w vanie po prostu zbliża? Właściwie to na tej trasie wszyscy zapragnęli dołączyć do zespołu na stałe.

Gdy już podpisaliśmy nowy kontrakt płytowy, zagraliśmy taki testowy koncert na Gothic Dance Party w Amsterdamie w tym roku. Wspaniale było znów zagrać razem na żywo. Z początku myśleliśmy, że nikt nie będzie nas tam chciał, bo to jest impreza electro-dance, ale niespodziewanie publiczność nas polubiła i domagała się bisu. Lokacja była naprawdę ciekawa, stary kościół, więc zdecydowaliśmy się sfilmować koncert, aby użyć fragmentów w videoklipie.

W tym roku zagramy w lipcu na metalowym festivalu w Holandii a później mamy zaklepane na jesień kilka koncertów w Holandii i Francji. Nie możemy się ich doczekać. Granie na żywo to to co bardzo lubimy. Wydaje mi się, że nasza muzyka jest stworzona do grania na żywo, więc każdy koncert jest przyjemnością.

Podchwytliwe pytanie! Czy myślisz, że gdyby zastąpić dziewczyny dwoma brzydkimi kolesiami z Tankard (Cheers to Tankard), to czy ludzie nadal przychodziliby na wasze koncerty? ;)

Haha, stary lubiłem Tankard gdy za młodu słuchałem Speed Metalu! Nie wiem, ale powiem ci, że posiadanie dziewczyn w zespole nikomu nie szkodzi. Uwielbiamy żeńskie głosy. Zabawne, nikt wcześniej nie zadał takiego pytania wcześniej, gdy graliśmy jako Danse Macabre, ciekawe czemu =). Ale tak na serio, to oczywiście jestem świadom, że ludzie interesują się kobietami w Gotyku i Metalu, ale to pewnie dlatego, że to cały czas jest męski świat i kobietą są bardziej wyjątkiem niż zasadą na scene. Całe szczęście, że w przypadku Rocka Gotyckiego wszystko się zmieniło i kobiety są generalnie akceptowane – a nawet pożądane na scenie. Sprawia to, iż trudniej się wyróżnić z pomiędzy innych zespołów, ale na szczęście przede wszystkim liczy się jakość. Więc jeśli robisz swoje, dopracowujesz to i naprawdę piszesz muzykę prosto z serca, to ludzie cię zauważą, niezależnie od tego kto znajduje się na zdjęciach promocyjnych...

Myślę, że kluczem do sukcesu “Eternitas” jest różnorodność stylistyczna. Dotknęliście praktycznie wszystkiego co zostało w gotyku zaprezentowane, ale też dodaliście coś od siebie. Jak wygląda komponowanie w waszym zespole?

Nie lubię się ograniczać podczas komponowania i osobiście lubię różnorodność stylistyczną. W każdym gatunku są dobre utwory, tak sądzę. Więc to całkowicie zależy od nastroju w jakim jestem, gdy komponuję utwór, czy stanie się ciężki, taneczny czy epicki. Chociaż utwory mają mroczny i melancholijny klimat, niezależnie od stylu. Wydaje mi się, że komponowanie wesołych przyśpiewek nie jest czymś, co mógłbym robić. Zwyczajowo zaczynam jammować na gitarzę lub pianinie. Szukam motywu, który stanie się głównym w utworze. Wokół tego buduję kolejne rzeczy. Mam małe studio domowe gdzie mogę nagrać demo i później prezentuje je innym muzykom. Wokaliści piszą teksty i linie wokalne i mamy próby. Wiele rzeczy aranżujemy też w studio, chociaż ostatnio nagrywam bardzo dopracowane dema. Chociaż czasami dobrze się bawimy eksperymentując w studio. Używamy moich demówek jako wskazówek i nagrywamy wszystko od początku. Mam nadzieję, że następnym razem Roman, Kemi i Oliver podrzucą jakieś utwory, ponieważ bardzo lubię ich stuff. Na tym albumie napisałem całą muzykę, ale nie ukrywam, że chciałbym otrzymać też coś od nich. Bardzo lubię rzeczy Romana, to co robi z Kemi na nowym albumie Bloodline. W tej chwili zrobił dwa klubowe mixy utworów Satyrian “Dark Gift” i “Invictus”, które bardzo mi się podobają. Niedługo wydamy singla z tymi remixami i nowymi klipami.

Czego Jan Yrlund słucha w wolnym czasie? Czy możesz wymienić trzy zespoły, bez istnienia których Satyrian grałby coś zupełnie innego? Na przykład Techno lub Hip Hop? ;)

Słucham wszystkiego. Pracowałem w radiu przez lata więc zawsze mam je włączone. Sądzę, że wiele rzeczy z tak zwanego mainstreamu mnie inspiruje, oprócz mojego metalowego podłoża. W tej chwili na wakacjach w Finlandii słucham fińskich zespołów rockowych, który nazwy nic ci prawdopodobnie nie powiedzą. Czasami słucham Gotyku electro/wave, ale także dużo Metalu. Jako muzyk zacząłem granie od rocka i punku, później Speed & Thrash Metalu. Czasami mam ochotę posłuchać muzyki z tamtych czasów. Ostatnio widziałem Anthrax na żywo, w oryginalnym składzie i przywołało to trochę miłych wspomnień. Jeśli chodzi o Rock Gotycki, to moim faworytem wszechczasów są oczywiście zespoły jak Sisters etc. ale wymienienie tylko trzech nazw jako inspiracji, jest niezmiernie trudne, ponieważ raczej nie słucham zespołów, bardziej pojedyncze utwory. A tych jest masa. Myślę, że moje własne doświadczenia w moich ex-zespołach są dla mnie bardziej inspirujące niż jakikolwiek zespół. Pierwszy zespolem Gotyckim w jakim grałem był Two Witches, ale za prawdziwą szkołę uważam czas spędzony w Lacrimosie. Używaliśmy masy klawiszy i orkiestracji, jakich nikt wtedy nie używał. Myślę, że to wpłynęło na moje komponowanie. Nigdy nie zacząłbym komponować takiej muzyki, gdyby nie lata Lacrimosie. Właściwie nadal jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i jesteśmy w kontakcie, więc to nie jest tak, że otrzymałem pewne muzyczne dziedzictwo, ale też przyjaciół na całe życie.

Rzućmy okiem na scenę. Nightwish nie ma wokalistki. Within Temptation poszedł w kierunku gotyckiego popu, Lacuna Coil szturmuje listy przebojów i rośnie w siłę. Jakie masz nadzieje w stosunku do Satyrian?

To prawda, wiele się zmieniło na scenie. Widziałem jak rożne rzeczy przychodziły i odchodziły. Tak duży szum, jak przy okazji Within Temptation nie byłby możliwy powiedzmy w 1995. Czasy się zmeniły i ten gatunek stał się bardziej akceptowany. Do dziś pamiętam, jak supportowaliśmy Lacuna Coil w mały “Baroeg” w Rotterdamie. Było wtedy może ze 100 osób i aby być szczerym, powiem ci, że nie byli niczym specjalnym. Bardzo mili ludzie przy okazji.W tej chwili takie rzeczy nie miałyby miejsca. Niemożliwym jest przewidzieć co nagle stanie się komercyjnie popularne, a co nie. Więc jako kompozytor nie możesz myśleć w takich kategoriach, musisz robić to co robisz cały czas. Nagle zaczynasz grać na dużych festiwalach a później nikogo nie interesujesz. Bardzo cieszy mnie, że otrzymuję maile od ludzi, którym się nasza muzyka, albo że któryś z utworów ich poruszył. Myślę, że taki jest cel muzyki.

Lion Music zajmuje się głównie Progiem, Shredem i tym podobnymi bajerami. Jak to się stało, że dostaliście się do nich? Czy promocja, którą dla was robią jest zadawalająca?

Właściwie to mieliśmy kontrakt na ten album z Karmageddon Media (niegdyś Hammerheart), ale w pewnym momencie zauważyłem, że im wcale nie spieszno wydawać naszego materiału. Zauważyłem także, że nie wydali żadnego nowego materiału od jakiegoś czasu i kilka zespołów opuściło ich wytwórnię. Zapytałem ich wtedy, czy nie mieliby nic przeciwko, jeśli poszukalibyśmy sobie nowej, bardziej odpowiedniej wytwórni dla Satyrian. KM wydawał wtedy głównie Death i Black Metal. Nie mieli nic przeciwko, więc zacząłem rozsyłać promosy po różnych wytwórniach, a Lion Music był jedną z pierwszych, które zainteresował nasz materiał. Rozmawiałem z Lasse osobiście i zauważyłem, że naprawdę mu się ten materiał podoba. Dobre jest również to, iż on sam jest muzykiem. Wytwórnia sprawiała bardzo dobre wrażenie, potwiersził to również nasz klawiszowiec/producent Oliver. Więc weszliśmy w ten układ. Zmiana wytwórni przebiegła w dobrej atmosferze i oczywiście przyjaźnimy się z ludźmi ze starej wytwórni. Po prostu stwierdziliśmy, że taki ruch będzie lepszy dla Satyrian.

Jestem bardzo zadowolony z współpracy z Lion. Nasze albumy są szeroko dostępne, recenzje są bardzo dobre tak jak i kontakty z wytwórnią. To co spodobało nam się w Lion, to fakt iż od razu zaoferowali nam nagranie kolejnego albumu, co daje niezłe persepktywy na przyszłość, ponieważ mieliśmy w perspektywie wydanie nowego albumu.

A jakie są twoje ulubione kompozycje z tego albumu? Ja wybrałbym “Sacred Lies” (za piękne, nostalgiczne wokale!), “Bridge Of Death” (za wspaniałe nawiązanie do średniowiecznych klimatów) i “Ewigkeit” (po prostu piękne zakończenie albumu!!!). Chociaż muszę przyznać, że wszystkie są świetne a i album jest bardzo równy.

Myślę, że moim faworytem jest “Sacred Lies”. Lubię te wokale i atmosferę. Ma kilka pięknych fragmentów. Lubię też nieco szybsze “Eternitas” czy “Fall From Grace”. Muszę się zgodzić, że “Ewigkeit” jest idealnym zamknięciem albumu. Z początku miał być krótkim, minutowym outrem, ale gdy Kemi i Judith zaczęły śpiewać zdecydowaliśmy, że będzie dłuższy i dłuższy. I w końcu stał się prawdziwym utworem. Bardzo lubię ten utwór, ma bardzo poruszający klimat, także dzięki klawiszom Olivera...

Ale nie możesz zaprzeczyć, że Satyrian ma w sobie coś z popu (w pozytywnym znaczeniu tego słowa!). “Dark Gift” mógłby się odnaleźć na dyskotekach, a “Ewigkeit” momentami brzmi jak miękka ballada w stylu Celine Dion czy coś takiego ;)

Haha. Prawdopodobnie masz rację. Jak wspomniałem, “Dark Gift” ma teraz nowe klubowe mixy, które sprawiają, że jeszcze bardziej dance – oprócz tekstu i jego mrocznej atmosfery. Właściwie nie przeszkadza mi to. Myślę, że to dobrze mieć różnorodną płytę. Mam nadzieję, że nasi słuchacze są tak otwarci jak my. Ciekaw jestem reakcji na nowy singiel...

A jak z planami na przyszłość?

Najpierw wydajemy singiel i teledysk to utworu “Invictus”. Teledysk już jest prawie gotowy, wprowadzamy jedynie drobne poprawki. A później, mam nadzieję, że zaczniemy przygotowania do nowego albumu. Nagrywanie “Eternitas” zajeło dużo czasu i naprawdę tym razem nie chcemy dać ludziom (i sobie) czekać znów tak długo. Mam nadzieję, że wejdziemy do studia pod koniec roku, ale to jeszcze nie jest pewne. I oczywiście w międzyczasie będziemy grać na żywo, ponieważ naprawdę to lubimy.

Wybacz, że tyle musiałeś czekać na ten wywiad. Jeśli złapię cię gdzieś w okolicy, to stawiam piwo ;)! A tak właściwie, to macie zamiar grać gdzieś w okolicy?

Nie ma problemu, miło się rozmawia! Mam nadzieję, że kiedyś zagramy w Polsce. Grałem tam kilka razy w przeszłości i muszę przyznać, że macie świetną publiczność! Właściwie nadal mamy tam wiele kontaktów, ale jeszcze nie wyłożyliśmy kart na stół. Ale byłoby wspaniale!

To chyba wszystko ode mnie. Nie mogę sie doczekać, aż zobaczę was gdzieś na żywo, no i posłucham nowego albumu. Mam nadzieję, że będzie przynajmniej tak dobry jak “Eternitas”! Pozdrowienia dla zespołu (w szczególności dla dziewczyn!). Rock on!

Dzięki JJ za okazję do pogadania. Życzę szczęścia z Gondolinem i mam nadzieję, że polscy słuchacze znajdą nasz album i spodoba im się to co robimy, jeśli znajdziesz gdzieś jakieś komentarze, to daj mi znać!

Cheers & “do zobaczenia”


Link to the interview, click here


  Back to top